Witam!

Około poł roku temu przesadzilem z alkoholem. Przetrwalem kaca, jednak w polowie nastepnej nocy obudzilem sie z uczuciem nacisku na klatce piersiowej i niepokoju; mialem wrazenie ze serce zaraz mi stanie. Karetka odwiozła mnie do szpitala, gdzie wszystkie mięśnie zaczęły mi drżeć - im głębsze wdechy bralem (co bylo mega problemem, poniewaz mialem wrazenie, że jesli wezme gleboki wdech, to stanie sie cos zlego) tym efekt sie nasilał, finalnie skonczylem pod kroplówka z potasem i po nocy w szpitalu wrocilem do domu... Od tamtego czasu ciagle (raz słabiej, raz silniej) czuje ze moje serce jest sfatygowane. Bije zbyt mocno w stosunku do wykonanej pracy, pobolewa i momentami pojawia sie efekt ucisku. Najgorzej jest przed samym zaśnięciem, najlepiej podczas wzmozonego wysiłku (?) co wydaje mi sie dziwne... Od tamtego czasu moje lewa ręka jest widocznie bledsza i słabsza, czasami mam wrazenie jakby żyłą po lewej stronie szyji była zatkana i musiala cos przepychac (nie wiem jak inaczej to okreslic). Nie prowadze zbyt aktywnego trybu zycia ani nie stosuje diety - raczej jem na co mam ochote... Mam 183 cm wzrostu i 96 kg wagi

Bede wdzieczny za każdą informacje i sugestie
Pozdrawiam