Witam serdecznie. Postanowiłam tutaj napisać bo już sama nie wiem co robić. Jestem 4 lata z chłopakiem, na początku wydawało mi się że go kocham ale z czasem wiem że to było tylko zauroczenie. Prawda jest taka że nigdy chyba nie chciałam z nim być, ja miałam 17 lat a on 24. Był strasznie nieustępliwy i ciągle naciskał żebyśmy spróbowali. Nie miałam żadnego doświadczenia i brakowało mi asertywności więc tak się to zaczęło. On mnie niby kocha, widzę to ale ja na pewno nic nie czuję. Znaczy wiem że to nie jest taka miłość jaka powinna być. Traktuje go bardziej jak kumpla, przyjaciela. Strasznie mnie przytłacza, chciałabym spróbować samodzielnie żyć, a on chodzi za mną krok w krok, ciągle jest zazdrosny. Nie umiem tego skończyć, męczę się strasznie. Dwa razy powiedziałam mu że to koniec ale tak się zachowywał jakby to był koniec świata. Widziałam że strasznie to przeżywa. Ale ja jestem nieszczęśliwa i nie potrafię zawalczyć o swoje szczęście kosztem jego szczęścia. On chciałby mieć już dzieci a ja nie chce a jeśli chce to nie z nim. Czemu rozstanie jest takie trudne?