jest mi ciężko określić tydzień ciąży a lekarz w przychodni w ogóle mnie nie słuchał i określił datę zajścia w c. na 17/12/2017 co jest nierealne ponieważ nie miałam wtedy owulacji. Ostatnią miesiączkę miałam 3.13.2017, mam okres nieregularny a długość cyklu wynosi miedzy 30 a 40 dni. Wg symptomów i obserwacji śluzu owulację miałam 22 i 29 grudnia (29/12 symptomy były bardziej intensywne). Zakładam ze druga data jest prawidłowa.
Wczoraj rano zaczęłam mieć lekkie krwawienie które trwa do teraz. Wyjechałam do anglii na kilka dni i byłam tu na pogotowiu, gdzie lekarz powiedział ze jestem w 7tc 0dni a nie 5tc 3d, wg badań krwi beta hcg wynosi 40 a progesteron 2.00 nmol/l. Na badaniu usg nie znaleziono zarodka ale było widać, lekarz powiedział że łono jest puste. Diagnoza: ciąża o nieznanej lokalizacji lub poronienie. kazano mi powtórzyć badania krwi za 48 godzin. Czy jest możliwość że jest zbyt wcześnie żeby usg pokazało zarodek? Jeśli chodzi o krwawienie to przez zaparcia bardzo mocno napierałam próbując się wypróżnić wieczór wcześniej. Czy to mogło spowodować krwawienie lub poronienie? Czy jest szansa żeby uratować tą ciążę?