witam,miałam robione badania pod kontem celiakii.Objawy to:nudnośc,wymioty,biegunki(po każdym posiłku),anemia,niedobór witamin,zawroty głowy,ciągłe spadki cukru,spadek wagi o 10kg,brak apetytu,skurcze i bóle jelit,wzdęcia i uporczywe gazy.Wyniki gastroskopii: helikobakter pyroli +++(wyleczone antybiotykami),gastritis chronica minoris gradus(domyślam się,że stan zapalny żołądka),wskaźnik marsh powyżej 40/100 enterocytów,kosmki o budowie prawodłowej,obraz mikroskopowy odpowiada marsh 1,wyniki z krwi IgA p/endomysium 209,1,a transglutaminaza tkankowa 156.Lekarz nadal nie wie czy to nadwrażliwość na gluten czy już celiakia.Na własną rękę przeszłam na dietę bezglutenową i w końcu czuję się SUPER.Nadal mam nudności,nie mogę jeść tłustych potraw ale z każdym dniem jest lepiej-zapomniałam co to biegunki i wymioty,wzdęty brzuch i bolesność jelit.Według lekarza powinnam nadal jeść zwyczjanie i za pół roku powtórzyć gastroskopię aby sprawdzić,czy jest 2 w skali marsha(bo wtedy jest to celiakia).
Na dzień dzisiejszy nie mam ochoty wracać do tego co było i nadal niszczyć jelita.Moja mama mówiła,że od urodzenia miałam chore jelita,tyle tylko,że w tamtych czasach nie było takiej diagnostyki(mam 34 lata).
Moje pytanie brzmi:
kiedy możemy powiedzieć,że to nadwrażliwość czy celiakia?czy powinnam wrócić do tradycyjnego jedzenia i dalej sprawdzać jelita(nie mam problemu z gastroskopią)?
z góry dziękuję za pomoc
Agnieszka