Witam,
ponad rok temu miałam robione usg brzucha, ponieważ często czułam ból podbrzusza i pleców. Miałam wrażenie, że bolą mnie nerki. Poza tym w moczu miałam liczne nabłonki. Podczas badania usg pani radiolog, stwierdziła, że z każdym z organów wszystko w porządku, ALE zaniepokoiła się stanem mojej macicy, pytając kiedy ostatnio byłam u ginekologa. Stwierdziła, że to co ona widzi na swoim usg wskazuje, że mam dwurożną macicę i wezwała ginekologa, który następnie zbadał mnie poprzez usg dopochwowe. Ginekolog obalił jej teorię i stwierdził, że nie mam dwurożnej macicy ,a b.grube endometrium i że mam mięśniaka na tylnej ściance macicy. Nie zalecił żadnych leków a jedynie kontrolę za pół roku, celem ustalenia czy mięśniak się powiększył. Ja jednak zaniepokojona tym faktem, udałam się do innego ginekologa. Ten stwierdził, że taka moja "uroda" i że moje endometrium jest nierówne. Nie ma żadnego mięśniaka i poprzez tabletki "orgametril" mogę spróbować wyrównać sobie to endometrium. Z racji tego, że miałam dwie sprzeczne opinie- mięśniak i brak mięśniaka, ale nierównomierne endometrium, udałam się do 3 lekarza (tego samego dnia), który stwierdził, że widzi małe polipki i że przy następnym cyklu może ich już nie być. Jeśli ich nie będzie- to ok, a jeśli będą to on proponuje histeroskopię. Po miesiącu, poszłam do ginekologa w swoim mieście(bo wcześniej jeżdziłam do Wrocławia, a mieszkam w Ostrowie) i ten stwierdził, że wszystko jest ok. Brzuch jednak nadal mnie bolał, ale odpuściłam sobie już wizyty u lekarzy ginekologów. Po 10 miesiącach trafiłam do kolejnego ginekologa, który stwierdził, że mam nierównomierne endometrium i pobrał wycinek do badania( robiąc mi na fotelu ginekologicznym biopsję pipellą). Po tygodniu patamorfolog, poinformował mnie, że moje wyniki są ok, ale czeka jeszcze na drugą próbkę, bo w pierwszej było bardzo mało materiału...a lekarz ginekolog wyjechał na urlop i nie opisał wszystkich prób, w zw. z czym, nie może on obejrzeć całości mojego materiału. Po 3 tygodniach, gdy wrócił lekarz i opisał próbę, patolog, zbadał ją i stwierdził: Fragmenty endometrium z nierównomiernym rozmieszczeniem cew gruczołowych będących różnej wielkości i kształtu. Widoczne nawarstwianie się komórek cew gruczołowych z nielicznymi figurami podziału. Obraz morfologiczny wskazuje na: hyperplasia simplex cum atypia focalis. Mam 32 lata, nie rodziłam. Słysząc hasło atypia- odechciało mi się żyć. Choruję na migreny, więc nie mogłam przyjąć zastrzyku z depoprovery. Zaczęłam zatem przyjmować proverę w 2 połowie cyklu- dawka 5 mg. Trafiłam tez do onkologa, który stwierdził, że najlepiej byłoby usunąć macicę (!!!!) a gdy dowiedział się, że nie rodziłam- daj skierowanie do szpitala na abrazję. Badał mnie także poprzez usg dopochwowe i powiedział, że mam grube endometrium- 22 mm i że obraz usg wygląda mu na ognisko polipów. Odniosłam wrażenie, że nie do końca wierzy w trafność opisu patologa. Pytał co to za patalog i dodał, że nie wie co to za człowiek.... Proverę w dawce 5 mg przyjmowałam przez 2 miesiące, w drugiej połowie cyklu (2 x po 10 dni- 20 dni razem) a potem miałam abrazję. Wynik badania hist-pat: 1. Mikrostrzępy normotypowego endo i ektocervix, 2. Polipowate fragmenty endometrium fazy proliferacyjnej.
PROSZĘ mi pomóc to zrozumieć, bo czuję, że zwariowalam ze stresu.
1. Czy możliwe, że wynik pierwszej biopsji pipellą (pobranie małej ilości materiału), był nadinterpretacją patologa? (ten patolog to mój znajomy, który po swterdzeniu tej atypii, na moją prośbę dał wycinki do konsultacji innemu patologowi, który z kolei stwierdził, że NIE NAZWAŁBY TEGO W TAKI SPOSÓB i że ON NIE WIDZI ATYPII... , że bardziej skłania się ku guzkowi stromalnemu. Jest to osoba z tytułem Profesora, a wcześniejszy znajomy patalog to lekarz medycy (jeśli w ogóle tytuły mają tu jakieś znaczenie))
2. Czy możliwe, że po 2 x 10 = 20 dniach leczenia dawką 5 mg (Provera), wyleczyłam hiperplazję i ATYPIĘ???
3. Czy gdyby stwierdzone po abrazji: polipowate fragmenty endometrium miały cechy hiperplazji to patolog musiałby to opisać?
4. Czy to nie sprzeczność: hyperplasia simplex cum atypia focalis i tekst onkologa o usuwaniu macicy (a wcześniej podjęciu leczenia wielkimi dawkami hormonów) oraz wynik badania po 2 miesiącach i 20 dniach przyjmowania leku w małej dawce: polipowate fragmenty endometrium???
5. Co ja mam zrobić? Dalej przyjmować proverę w 2 fazie cyklu?
6. Czy możliwe, że ta atypia była odczynowa (na skutek działania moich własnych hormonów- bo np. mam za dużo estogenu a za mało progesteronu) i sama zanikła?
7. Co mogę zrobić by uniknąć powstawania polipów?
8. Czy już zawsze będę narażona na tą atypię?

Proszę mnie nie zostawiać z tym samej. Ja już naprawdę nie mam siły. Nie wiem co dalej ze mną.
Z góry dziękuję za odpowiedź. Pozdrawiam serdecznie!