Zaczęło się całkiem niewinnie- dzień po wyjściu do restauracji ze znajomymi zaczęło boleć mnie gardło. Wypiłam herbatę, wzięłam witaminę C, myślałam, ze przejdzie. Na następny dzień jeden lekarz stwierdził powiększone migdały, przepisał mi Klabax. Wzięłam, chciało mi się wymiotować, serce jakby szybciej mi biło, ogólnie było mi niedobrze. Poszłam do następnego lekarza dał mi tabletki ochronne przy antybiotyku i dalej brałam Klabax, było mi trochę niedobrze, ale przeszło, biorę to teraz - czyli 4 dzień. Po antybiotyku czuję ciągle gorzki posmak w buzi, gardło mniej boli gdy przełykam, ale dalej nie mogę jeść kwaśnego i ostrego jedzenia, bo czuję, jakby mi wypalało gardło. No i... zaczął boleć mnie język, wręcz szczypać, patrzę w lustro- malinowy język, wysypka, takie powiększone kropki, przy ściśnięciu robią się białe(i to mnie zaniepokoiło najbardziej). Do tego rumień na twarzy, pomijając nad ustami- ale to akurat mnie nie dziwi, bo nawet w lato przy lekkim zmęczeniu miałam taki biały 'wąsik' a reszta twarzy była różowa. Nie miałam dotąd gorączki, ale chyba zaraz zmierzę, bo czuję się strasznie senna i robi mi się gorąco co chwilę. Czy to szkarlatyna czy po prostu jakieś uczulenie po antybiotyku? Dodam, ze nie mam żadnej wysypki na brzuchu, ani w ogóle nigdzie.