Ponad miesiąc temu mój chłopaka miał wypadek w pracy, w wyniku którego praktycznie ucięło mu palce w stopie (trzymały się dosłownie na kawałku skóry). Dzięki temu, że była to noc i ruch był niewielki, do szpitala dostał się bardzo szybko, jednak po dotarciu tam zaczęły się problemy. Lekarz przyjmujący go po wstępnym wywiadzie z chłopakiem dowiedział się, że ten zjadł jakiegoś batonika i stwierdził że operacja nie może być wykonana i muszą czekać 6h, ażeby to co zjadł zostało strawione. (Przypominam było ok 2 w nocy, a chłopak leżał ze stopą zawiniętą tylko w bandaż, jeszcze przez ratownika medycznego w karetce z praktycznie całkowicie odciętymi palcami). Przyszła godzina 8, czyli 6h minęło ale lekarzom się nie spieszyło. Na salę operacyjną został zabrany po 10. Po zabiegu usłyszeliśmy tylko, że są małe szanse żeby się to przyjęło, a w ciągu tygodnia zostały amputowane palce.
Moje pytanie brzmi tak: Czy po takim czasie, była jakakolwiek szansa, że palce się jeszcze przyjmą? oraz czy to jest rzeczywiście takie niebezpieczeństwo przeprowadzenia operacji jeżeli zjadł tego nieszczęsnego batonika (znieczulenie było miejscowe nie był całkowicie usypiany), czy jest to ewidentne zaniedbanie lekarzy którym się nie chciało operować w nocy.!

Bardzo proszę o szczere wyrażenie swojej opinii.