Witam.... Mam starsze problemy z agresją, jestem impulsywny. Zupełnie nie kontroluje emocji, chodzę poddenerwowany, wystarczy iskra abym wybuchł, a w tedy dzieję opiekło dla moich bliskich.... Na co dzień jeszcze jakoś trzymam nerwy na wodzy, choc czasem zdarza mi sie wybuchnąc, ale tylko dla najbliższej rodziny (mama, tata, siostra..) ale gdy wypije to kompletnie siebie nie kontroluję, wybucham, odbija mi szajba... Ostatnio zwyzywałem przyjaciół, i dziewczynę, a chłopaka (który kiedyś się do niej zalecał gdy byliśmy już w związku) chciałem pobic.... Stałem się wredny dla rodziny, z wiecznymi pretensjami, z góry jestem na nich negatywnie nastawiony.... Nie potrafię sobie z tym poradzic... Popadam ze skrajności w skrajnosc. Jak nie agresja to smutek i myśli o tym by skończyc te życie, albo uciec gdzieś daleko stąd. To nie jest przeciez normalne... Czy mieliście podobna sytuację? Może macie jakieś przeżycia na tle nerwowym...? Jeśli macie jakieś pytania, pytajcie śmiało.... Pozdrawiam i dziękuje za odpowiedzi..