Witam, okres spóźnia mi się już ok. tydzień, ostatni miałam 6 października i trwał aż 8dni (zawsze trwa 5). W ciągu miesiąca stosunek odbywałam 2 razy, zawsze w prezerwatywie, pomijając ostatni stosunek 31.10, który był przerywany, ponieważ było to 5-6 dni przed planowanym okresem i byłam pewna, że są to już dni niepłodne. Dodam, że cykl w tym miesiącu odbywał się jak każdy inny, byłam w stanie rozpoznać kiedy miałam dni płodne i w tym czasie stosunku nie było wcale. Robiłam dwa testy 3 dni temu - oba negatywne, kolejny dwa dni temu z porannego moczu - również negatyw, dziś rano następny - negatywny. Więc co może być powodem?
Co prawda, nigdy nie miałam okresu 'jak w zegarku', często się spóźniał lub był za wcześnie, ale o 2-3 dni, a nie tydzień...Od pażdziernika mam dość stresujący, nerwowy okres czasu, spowodowany przeprowadzką do nowego miasta, rozpoczęciem studiów i jeszcze kilkoma osobistymi sprawami. Do tego od kiedy skończyły mi się 5 miesięczne wakacje doszła jeszcze, oczywiście zmiana trybu życia, odżywiania, mniej snu - wiem, że to wszystko ma wpływ na okres, ale żeby spóźniał się aż tydzień...Dodatkowo od maja przyjmuję żelazo w tabletkach, które okres mi trochę rozregulowało (zaczęłam mieć sporo krótsze cykle), natomiast w tym miesiącu kilka razy zdarzyło mi się nie wziąć tabletki, może to to? Jest możliwość, że to ciąża, jest sens robić kolejne testy? Czy większe prawdopodobieństwo, że ta sytuacja jest uwarunkowana tymi wszystkimi pośrednimi czynnikami, które podałam? Moim zdaniem bardziej prawdopodobna jest 2 opcja, ale i tak się obawiam...Umawiać się do ginekologa w celu ustalenia przyczyny, czy poczekać jeszcze ok. tygodnia? Z góry dziękuję za odpowiedź.