26 października spadłam z konia boleśnie uderzając krzyżem o żelazne ogrodzenie. Złamałam sobie 3 wyrostki w kręgach lędźwiowych. Byłam załamane, można powiedzieć że gdyby nie lekarz, wpadłabym w depresję. "Już nigdy nie będziesz jeździć! Inaczej przy odrobinie szczęścia skończysz na wózku..." - takie słowa ciągle słyszałam. Po paru dniach przyszedł do mnie sympatyczny lekarz przekazując, że się wszystko zrośnie i będę mogła wrócić do jazdy. Od kilku dni wiem, że mojej mamie powiedział inaczej, "mam nadzieję że się zrośnie, ponieważ jest młoda i rośnie". I tu zaczynam się poważnie martwić. Mam 14 lat, 170cm wzrostu, moja starsza siostra jest może nawet o centymetr niższa, mama również mniejsza, jedynie tata wyższy. Nie wiem, czy ja w ogóle jeszcze rosnę.. W sensie, przez ostatni rok urosłam 2 cm, ale jak teraz.. Nie wiem Czytałam w internecie że jeden facet, dorosły przez 2 tygodnie nie ruszał się z łóżka, ja za to w 6 dniu od wypadku zaczynałam chodzić. Aktualnie powinnam chodzić już przez 2 tygodnie do szkoły bo już nie boli, ale ten tydzień siedziałam w domu przeziębiona. Chciałabym mocno, aby to się zrosło, wiążę z jazdą konną wielkie plany, ambicje... Całe moje życie jest przystosowane do zwierząt, i nie wyobrażam sobie braku koni. Wypowie się ktoś doświadczony, kto miał już styczność z tego typu sytuacjami? Powie mi ktoś, jakie szanse są na zrośnięcie?